Powrót do czwartej klasy

Mówi się, że człowiek uczy się całe życie… Gdy jest się ojcem – wraca się nawet do szkolnej ławy… Czas zatem przypomnieć sobie podstawowe informacje 😉 I nauczyć dziecko … jak się uczyć 🙂 Poniżej siedem prostych rad taty, który nie jest nauczycielem.

Wraz z pójściem mojego syna Antoniego do czwartej klasy spodziewałem się, że przybędzie mu obowiązków. Mnie także. Prawdziwe prace domowe, zapowiedziane sprawdziany i klasówki oraz niezapowiedziane kartkówki – to wszystko dzieje się „tu i teraz”. Niestety tuż po nauczaniu początkowym dziecko idące do czwartej klasy z rozpędu nie wie jak się uczyć i chyba w szkole w ogóle tego nie można się nauczyć 🙁 Jak sobie zatem radzić?

1. Na początek warto przejrzeć podręczniki i zeszyty ćwiczeń. Bardzo dużo się zmieniło! To już nie są nudne, zapisane od góry do dołu tekstem, encyklopedyczne artykuły i mądrości, jak niestety zdarzało się 25-30 lat temu. Informacji jest dużo, zarówno tekstu, fotografii, diagramów i infografiki. Na tyle dużo, że dziecko może wymiękać. W dodatku nie wiadomo co z tego zostało omówione podczas lekcji, dlatego od razu warto pogadać z dzieckiem, sprawdzić wyrywkowo czy była o tym mowa w szkole. 

2. Uważam, że tłumacząc jakiś temat warto rysować to dziecku po swojemu, pokazując alternatywny sposób … tłumaczenia. Niestety albo niektóre ilustracje są zbytnim uproszczeniem albo wręcz przeciwnie – są skomplikowane jak schematy w podręcznikach akademickich. Ważne, by dziecko w tym uczestniczyło, patrzyło, zadawało pytania. To nic, że rysunek wyjdzie pokracznie albo nie będzie do końca tak profesjonalny jak w książce – ważne, że omówiliśmy temat 🙂

Stany skupienia wody

3. Wierzę w empirię, więc staram się każdą rzecz, o której opowiadam synowi tłumacząc jakieś zjawisko popierać doświadczeniem. Wystarczy kuchnia, balkon, krótki spacer. Świetnie do tego nadaje się także jazda samochodem 🙂 Każda okazja i okoliczności, szczególnie gdy dużo się wokół nas dzieje są dobre do nawiązania do ostatnio omawianego tematu. Obserwacja, nawiązanie do teorii, analiza jak coś się zachowuje lub działa – to wszystko niezastąpiona „lekcja w terenie”. Niezastąpiona, bo nie zastąpi jej żadna lekcja w szkolnej sali.

4. Naucz dziecko notować. Wytłumacz czym jest mapa myślowa (mind map). Najpierw opowiadaj i tłumacz w ustrukturyzowany sposób, a potem pozwól dziecku notować, rysować po swojemu. Gdy już notatka powstanie – poproś, by teraz dziecko Ci opowiedziało o tym, wytłumaczyło to, co właśnie zrozumiało, co zanotowało. To nic, że na początku notatki i rysunki będą trochę koślawe – mają pomóc Twojemu dziecku, mają wyrobić nawyk notowania najważniejszych informacji, zapisać tok myślenia, itd.

 Pory roku – najważniejsze informacje

5. Można połączyć przyjemne z pożytecznym 🙂 Ja stosuję technikę dwujęzyczną – kiedy czegoś się uczymy z synem – pytam go wyrywkowo o niektóre pojęcia, aby sprawdzić czy je zapamiętał, a kiedy je przywołuje – pytam czy wie jak nazywają się po angielsku. W ten sposób można upiec dwie pieczenie – powtórkę jakiegoś materiału i sprawdzenie zasobu słownictwa w obcym języku.

6. Warto robić przerwy, rozbijać to na etapy, szczególnie gdy powtarza się jakiś materiał z podręcznika, cały blok wiedzy. Mój syn akurat bardzo się niecierpliwi, potrafi skupić uwagę maksymalnie godzinę. Później po prostu taka nauka jest nieefektywna. Dlatego stosujemy technikę przerw, w których może robić coś wedle swojego uznania, a później po godzinie, czasem dwóch wracamy do dalszej pracy. Właśnie wtedy notatki się nieocenione – zamiast znów wertować podręcznik lub zeszyt ćwiczeń można zajrzeć szybko do notatek i rysunków. W dodatku można je kazać dziecku zachować, wyciągnąć w sądny dzień przed klasówką i szybko przypomnieć sobie najważniejsze rzeczy.

7. Ostatnia rzecz nie jest związana z nauką bezpośrednio. Jednak też powinna wejść dziecku w nawyk. Przy okazji takich rodzinnych korepetycji, powtórzeń czy wspólnej nauki można, a nawet trzeba zrobić „Remanent piórnika”. Dziecko nie ma na to czasu w tygodniu nauki. Podczas wspólnych „sesji” z dzieckiem warto zwrócić uwagę dziecku, że kredki wymagają zatemperowania, gumka już ledwo zipie, więc trzeba ją wymienić, a linijka jest brudna od mazaków i warto ją wyczyścić.

Życzę powodzenia i wytrwałości wszystkim tatom! Nie ma się co złościć na szkołę i nauczycieli. Czas wziąć się do roboty i przypomnieć sobie np. jak działa termometr cieczowy. Dlaczego? Bo zaraz się okaże, że musimy to wytłumaczyć naszemu dziecku 🙂

Czasy miodowe powoli kończą się…

Kto był już na zakończeniu przedszkola w czerwcu – ten zapewne kojarzy refren piosenki „Pożegnanie starszaków”*: Bo czasy miodowe powoli kończą się… W moim przypadku to było trzecie pożegnanie dziecka-starszaka, w dodatku w tym samym przedszkolu, więc pokusiłem się o refleksję na temat wychowania przedszkolnego.

Rok szkolny w przedszkolu to jak w refrenie tej piosenki: prawdziwe czasy miodowe. Z perspektywy dziecka to głównie zabawa, z perspektywy rodzica: miejsce, w którym zostawiamy dziecko na większą część dnia idąc do pracy lub skupiając się na zajęciach własnych.

Zabawa w pociąg w przedszkolu
Zabawa w pociąg w przedszkolu

Kiedy jedenaście lat temu szukałem nowego przedszkola dla czteroletniej wtedy córki – mając już wcześniejsze doświadczenia z osiedlowymi przedszkolami, a nawet żłobkiem – postanowiłem, że znajdę coś naprawdę dobrego. Zdecydowałem się na przedszkole prywatne, z góry zakładając, że będzie dobre 🙂 Co to znaczy dobre przedszkole? I kiedy to się wie oraz po czym można to poznać? W moim przypadku już po pierwszym roku szkolnym było oczywiste, że to jest wręcz miejsce idealne dla mojej córki. Zresztą zapisałem do tego przedszkola także swoje następne dwoje dzieci – nie wyobrażałem sobie, aby moi synowie chodzili gdzie indziej.

Pożegnanie starszaków
Przyjaźnie przedszkolne często są początkiem długich szkolnych znajomości

Dobre przedszkole moim zdaniem to:

  • troskliwa opieka, dzięki której dzieci się rozwijają
  • zajęcia kreatywne lub takie, które tę kreatywność pobudzają
  • nauka poznawania świata – nie tylko zabawa
  • zajęcia językowe – najlepiej z native speaker’em
  • zajęcia sportowe – nawet jeśli dzieci muszą być na nie dowożone
  • uczenie dzieci samodzielności: zielone noce, wycieczki, nocowanie w przedszkolu – wszystko, co powoduje, że dziecko wcześnie się usamodzielnia
  • smaczne, zdrowe jedzenie – nie musi być kuchni na miejscu – może być sprawdzony catering
  • integracja rodziców: spotkania, turnieje, zabawy wspólne – oprócz tego, że dzieci z danej grupy powinny się lubić – powinni się także lubić (a przynajmniej znać) ich rodzice

Zakończenie przedszkola
Ciocia Lidka i ciocia Kasia

Kiedy Twoje dziecko zaczyna mówić do wychowawczyni per „Ciociu”, kiedy biegnie tam zapominając o tym, aby się z Tobą pożegnać, kiedy wychodzi z przedszkola niechętnie i zabiera stamtąd wszystko, co zrobiło w ciągu dnia, kiedy smuci się, że skończył się rok szkolny, kiedy w końcu i Tobie jako rodzicowi jest tam dobrze – wiedz, że to jest dobre przedszkole 🙂

Dyplom ukończenia przedszkola
Dyplomowany przedszkolak

Warto celebrować każdy dzień spędzony przez dziecko w przedszkolu. To w końcu tylko 3-4 lata, za to najpiękniejszy okres w rozwoju dziecka, gdy szkoła jeszcze niczego nie narzuca, kiedy nie trzeba równać do innych, kiedy nikt jeszcze nie krytykuje za spontaniczność, kreatywność, a można już uczyć się, jednocześnie bawiąc się z rówieśnikami.

„Bo czasy miodowe powoli kończą się
i szkoła już do nas swe zaproszenie śle.”

*słowa: Ewa Stadtmuller, muzyka: Adriana Miś